piątek, 11 listopada 2011

Spóźnione Halloween Glamour...

Halloween Glamour
Niestety w tym roku wyjątkowo w smutku , a nie w zadumie spędzałam pierwszy listopada…. Miało być wieczorne przyjęcie …było pogotowie weterynaryjne  ….tak bywa. Miał być post o święcie które do nas zawitało, o „oburzaczach „którzy bronią polskości przez walkę z tym świętem, o pięknych pogańskich zwyczajach specjalnie dla „oburzaczy” ,o dyni i wielu innych rzeczach w temacie „strasznego” halloween , ale się nie udało… będzie o tym w przyszłym roku.  A z wieczoru ostała się jedynie dekoracja , nie upiorna, nie dyniowa, po prostu w tym roku przekornie glamour…

Prosty sposób nie tylko na Halloween :
  • Donica kupiona na „gratach” zesprejowana w tym wypadku na czarno ( ale na Boże Narodzenie może być czerwona, złota, biała ,a na Wielkanoc żółta lub zielona)
  • Pokrywamy ją klejem w sprayu i obsypujemy czarnym brokatem ( w przypadku BN może być złoto, srebro, biel)
  • Wypełniamy donicę piaskiem , wtykamy konar drzewa zesprejowany na czarno ( na Boże Narodzenie odpowiednio – biel , złoto, srebro Wielkanoc- zieleń , żółć)
  • Wieszamy na drzewku co pasuje , ja dodałam brokatowe kwiaty, czarną orchideę i brokatowe czaszki ( w przypadku innych świąt jest masa dodatków do wyboru )
  • Piasek obkładamy mchem ( może być prawdziwy)- który właściwie pasuje do każdej stylizacji


    I to tyle… jaki efekt?  Można Halloween obchodzić ( jak ktos sie nie wstydzi , bo to  przecież nie polskie ;))bez dyni ( którą notabene uwielbiam ;)można …Może nie wszytkim sie spodoba , dla nie których będzie zbyt cmentarne ale dla mnie jest przekornie glamour ;)
    Pozdrawiam wszystkich serdecznie

    niedziela, 6 listopada 2011

    Kadzidła z Jesiennej Lawendy ...i Andrzejowe placki..

    No i przyszedł czas na ostatnie zbiory...przesadzona, cudem odratowana w małej cząstce  lawendowa plantacja , która teraz jest maleńkim poletkiem, odpłaciła mi za mój wysiłek i ratownie jej przed okrutną glebą- pieknymi nawet pażdziernikowymi kwiatami...



    Na zimę została przygotowana chyba ;)tym razem  prawidłowo, trochę może za późno ,bo pod koniec października , ale było w tym roku ciepło do końca jak widać jej kwitnienia;)
    Kwiaty w bukietach poszły do suszenia w dość ciemne miejsce ,aby nie straciły koloru.



    Krótkie łodygi połączone zostały w małe wiązanki ...
    Po przycięciu nie wyrzucam gałazek z liścmi , służą jako kadzidło.Pięknie pachnący dym dobrze wpływa na samopoczucie i zdrowie.Jeśli wdychamy dym, skutek może być podobny jak wówczas, gdybyśmy roslinę zjedli. Znamy to działanie nie tylko w przypadku uspakającej lawendy ;)



    Za to w okolicach dymu z lawendowego kadzidła mogą przebywać nawet dzieci :)
    Najlepiej uzywać do palenia kamiennej misy  wyłożonej dla ochrony naczynia piaskiem ,z żarkami lub zwykłym węglem drzewnym lub użyć specjalnego kominka od spodu podgrzewanego tealightem.
    Nasi przodkowie wierzyli, że wonny dym oczyszcza ciało, duszę i umysł, a także chroni dom przed złymi duchami. Oj mam tych duchów  w tym roku do przepędzenia sporo....Uwalnianie ducha rośliny przez jej spalenie  to rytuał wyjątkowy,  łączą się w nim dwie ważne rzeczy: intencje i zamiary człowieka oraz magiczną moc palonej rośliny .Mówi się ze róza pachnie sercem , a lawenda duszą...coś w tym jest ...Do wonnych dymów można używać też innych roślin i ziół :
    • Lawendowy dym odradza i oczyszcza
    • Dym z jałowca  oczyszcza i osłania duszę oraz dom po zimie
    • Rozmaryn energetyzuje
    • Róza przywraca ponoć utraconą harmonię uczuć
    • Natomiast dym z bluszczu jest trujący
    Okadzona dymem będę czekać z utęsknieniem na chwilę kiedy "uspakajać" mnie będzie codzienność...

    Andrzejowe  placki
    Z jabłkowych zbiorów z braku czasu cydru w tym roku nie będzie …spróbujemy zrobić ocet jabłkowy , a na razie wcinamy popisowe jabłkowe placki w wykonaniu Andrzeja .

    Przepis na placki jabłkowe prosty i błyskawiczny:

    • jabłka obieramy i kroimy w drobną kostkę
    • w misce mieszamy składniki ciasta : mleko 0,5 l, mąki 1 szklanka , cukier wanilinowy, proszek do pieczenia, można jak ktoś lubi  dodać cynamon, 
    • mieszamy i dorzucamy pokrojone jabłka (4-5 sztuk)
    • gotową mieszankę chochlą wykładamy na rozgrzany olej na patelni
    • smażymy na złoto z obydwu stron
    • posypujemy mocno cukrem pudrem i gotowe ;)
    Smacznego

    środa, 2 listopada 2011

    Przegrany Poker....apel do wszystkich którzy znajdują małe kotki

    Przegrany Poker....apel do wszystkich którzy znajdują małe kotki....
    W przeddzień Święta Zmarłych wjeżdżając ciemną drogą do naszej wsi ,Andrzej dojrzał coś maleńkiego wpatrujacego się w rozpędzony smochód. Natychmiast się zatrzymał, myśleliśmy ,że to maleńka wiewiórka...ale maleństwo okazało się trzytygodniowym kotkiem.Pomimo blasku świateł, dźwięku hamującego samochodu kruszyna siedziała nadal na drodze jak zahipnotyzowana ,nie poruszając się, nie uciekając ....Zabraliśmy go do  domu , maleńkiego, cichutko miauczącego z wdzięcznymi za uratowanie życia oczętami. Cały wieczór dreptał za nami ,przysiadał na nas jak kapucynka i spał wtulony w nasze ciepło. Nadanie maleństwu imienia przypadło jak zawsze Andrzejowi, został nazwany Pokerem , w związku z tym że wychodząc na ciemną drogę zagrał o nawyższą stawkę i wydawało się ,że ją wygrał...Pomyslałam sobie ,że Andrzej ma swojego ulubieńca Karola, który świata za nim nie widzi , a Poker będzie moim , uratowanym ,chowanym od małego pieszczochem....


    Pierwszy Listopada był dla Pokera leniwym ale i radosnym ,pełnym pieszczot dniem....aż do wieczora , przestał jeść ,wtulił się mi w kolana i spał , niby normalnie ,spokojnie , potem zbyt spokojnie ... nagle zaczął gwałtownie oddychać , przekręcał się nie kontrolowanie z boczku na boczek....ciałko stało się bezwładne , błagalnie popiskiwał i patrzył szeroko otwarymi oczętami...wezwałam pogotowie weterynaryne, diagnoza była miażdząca ,ale dawała maleńki cień nadzieji...neurologiczne objawy uszkodzonego mózgu .Jeśli to obrzęk to istnieje nikła szansa po podaniu sterydów na jego zmniejszenie, jesli krwiak szans nie ma żadnych.
    Prawdopodobnie siedział skulony na drodze , po wyrzuceniu z samochodu jakiegoś bezdusznego człowieka bez żadnych objawów uszkodzenia mózgu ani ciała lub była to neurologiczna choroba genetyczna.
    Po serii sterydów i glukozy zostawiono mi Pokera, nieregujacego na bodźce pod opiekę.
    Do rana miało się okazać ...rozpoczęliśmy walkę o maleńka istotę...
    Od 22 co godzinę zmieniałam maluchowi butelki z gorącą wodą które ogrzewały jego kocie ciałko (miał temperaturę agonalną 36 stopni)...
    Co 40 minut przewracałam jego bezwładne ciałko z jednego boku na drugi ,aby nie dopuścić do zmian w płucach....
    Zwilzałam jak lekarz przykazał usteczka wodą z miodem...
    Po sterydach oczka miał cały czas otwarte, kiedy próbował miauczeć ,patrząc nimi głęboko mi w oczy płakałam z bezradnosci ....
    Koło 5 nad ranem błagalne piski były już zapowiedzią końca....Maleńki Poker walczył dzielnie ,ale przegrał ....
    Zaczęło się gdybanie ... Gdyby zastanowił nas fakt ,że nie ucieka z drogi, gdybyśmy wczesniej wyczuli niską temperaturę ,gdybyśmy pojechali do weterynarza nie czekając na pracujący dzień gdyby, gdyby, gdyby.....
    Na wszelki wypadek apeluję do wszystkich którzy znajdują maleńkie zwierzęta o natychmiastową konsultację weterynaryjną , być może gdyby od razu został mu podany zastrzyk, bez objawów , jedynie na podstwie poszlak o uszkodzeniu mózgu miałabym swojego szczęsliwego kociaka, a on szczęśliwy dom ....
    Choć w tym roku słońce grzało, drzewa się złociły, jak nigdy w Święto Zmarłych dla mnie
    1 listopada okazał się dniem obfitym w przeżywanie i oglądanie śmierci na własne oczy...